Nie miałem nic, dzisiaj lecę po wszystko. W górę giwery skurwysyny, czysty destroy. Silni jak nigdy, wkurwieni jak zwykle.
ostatnie dni bardzo mile spędzone w miłym towarzystwie, pan misiu przyjechał zrobił dobrą sałatkę i dzisiejszy obiadek, na którym mój Głupek nie mógł zostać bo praca tu i tam obowiązki. Potem idę nadrobić czas z zakochaną chorowitką.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz